28 lipca 2013

Rozdział 13


Od autorki: Dodaję rozdział z terminem, to święto. Niestety nie udało mi się napisać trzynastki przed wyjazdem do Hiszpanii, wybaczcie. Ale publikuję ją teraz i jestem z tego rozdziału bardzo zadowolona. A Wam, jak się podoba? Dziękuję za każdy komentarz, który bardzo mnie motywuje.


CZYTASZ = KOMENTUJESZ, PROSZĘ ♥




Brush me with venomous lips
Tear me to passionate strips
Stir up the beast inside
Stir up the beast inside
Take me for all I'm worth
Touche Me until it hurts
Until it hurts
            - Co? O czym ty mówisz? – spytała zszokowana Amy, marszcząc brwi. Poczuła jak jej serce przyspiesza w oczekiwaniu na odpowiedź Zayna.
            - Ona… Ugh, zacznę od samego początku – powiedział Zayn, chwytając ciemnowłosą za rękę. –Nie wiem, czy któryś z chłopaków ci o tym powiedział, ale kiedy okazało się, że Perrie mnie wykorzystywała, zacząłem brać narkotyki. Po jakimś czasie skończyłem z tym, głównie dlatego zrobiliśmy sobie przerwę, jako zespół. Ostatnio okazało się, że byłem dłużny kolesiowi za jedną z działek. Kilka stów. Więc pojechałem się z nim spotkać. Ale zamiast dilera, od którego kupowałem towar, była dwójka innych osób. Chłopak i dziewczyna. I właśnie tą dziewczyną była Jamie. Na początku wydawało mi się, że tylko mi się zdaje, bo widziałem ją wtedy na mieście z daleka. Ale kiedy dzisiaj zobaczyłem ją w domu, zdałem sobie sprawę, że to ona.
            - Zayn, zwolnij – wyjąkała dziewczyna, przeczesując dłonią włosy i biorąc głęboki wdech. Tak wiele myśli pędziło jej w głowie, że nie wiedziała co powiedzieć. – Czyli… Wynika z tego, że…
            - Że Jamie jest dilerem. A ten chłopak obok niej… Ja skądś go kojarzę. Miał taką charakterystyczną bliznę na policzku. W kształcie gwiazdy. I oczy, których nigdy nie zapomnę. Czekoladowe, ciemnoczekoladowe. Były takie… Szalone. Groźne. Oczy bestii – pokręcił głową, krzywiąc się na tamto wspomnienie.
            Amy poczuła jak serce podchodzi jej do gardła, a ciało zalewa się zimnym potem. Krew odeszła jej z twarzy, sprawiając, że dziewczyna momentalnie zbladła. Zayn to zauważył.
            - Amy, wszystko w porządku? Za dużo informacji, tak? – spytał z troską, gładząc ją po ramieniu.
            Dziewczyna siedziała nieruchomo, nie mogąc uwierzyć w to, co powiedział Zayn. Nawet nie chodziło o Jamie. Chodziło o chłopaka z blizną w kształcie gwiazdy. I oczy bestii. Te oczy bestii, które nękały ją w koszmarach.
            To może być pomyłka. Mnóstwo ludzi ma taką bliznę i czekoladowe oczy – powiedziała do siebie w myślach, oczekując, że to ją uspokoi chociaż w małym stopniu. Ale tak się nie stało. Po prostu czuła, że jej przeczucia są prawdziwe.
            Zacisnęła oczy, a po policzkach spłynęły jej pierwsze łzy. Pociągnęła nosem i otarła twarz.
            - Jesteś w stu procentach pewien? Mam na myśli… Co do Jamie? – spytała słabym głosem.
            - Tak, teraz już tak. Amy… Czy mogę cię prosić o to, żebyś się z nią nie widywała? Czy to zbyt wiele? – Objął ją ramieniem, a ona położyła mu głowę na piersi i westchnęła głęboko. – Po prostu teraz bardzo się o ciebie boję. Okazało się, że Jamie jest zupełnie inną osobą, niż uważałaś. Nie wiemy jakie jeszcze tajemnice kryje.
            - W porządku, Zayn. Będę się trzymała od niej z daleka, obiecuje – powiedziała, i nachyliła się, aby pocałować ciemnowłosego. Zayn przyciągnął ją bliżej do siebie, sadzając ją sobie na kolanach i wplatając dłoń w jej miękkie włosy i całując ją ze zdwojoną siłą. Amy jęknęła, czując usta Zayna na swojej szyi.
            Po kilku minutach pocałunków, które sprawiały im obu ogromną przyjemność, Amy odsunęła się od Zayna delikatnie i spojrzała w jego pełne pożądania oczy. Uśmiechnęła się i pogładziła po pokrytym delikatnym zarostem policzku.
            - Ja… Muszę iść… - powiedziała, przygryzając wargę. Zayn kiwnął głową i uśmiechnął się. Uważał, że nieśmiałość Amy jest urocza. Jej delikatność zadziwiała go za każdym razem.
            - W porządku – odpowiedział, a następnie odprowadził Amy wzrokiem, dopóki dziewczyna nie zniknęła za drzwiami.
            Kiedy tylko Amy weszła do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi, wybuchnęła niekontrolowanym, pełnym strachu płaczem. Tak bardzo chciała wierzyć, że Zayn się myli. Ale wiedziała, że to praktycznie niemożliwe.
            Nie wiedziała co to oznacza. Powrót Justina. Albo i nie. Czy on ją znajdzie? Jeśli tak, to co zrobi? Uciekła. Cudem, ale uciekła. Uwolniła się z tego koszmaru.  Ale teraz nie wiedziała, czy to faktycznie koniec.
            Pomiędzy pociąganiem nosem, jedyny dźwięk jaki słyszała, to jego głos, rozlegający się echem w głowie dziewczyny: Nigdy nie uciekniesz. Znajdę cię, gdziekolwiek pójdziesz. Znajdę cię i nie będę już tak miły.
            Nie chciała znowu uciekać. Czuła się tutaj bezpiecznie. Otoczona przyjaciółmi. Po raz pierwszy od dawna, czuła, że wszystko się układa. Dlaczego zawsze musi się coś spierdolić? Jak domek z kart. Wszystko legnie w gruzach, czuła to.
            Usiadła na łóżku, podkurczyła nogi pod brodę i starała się powstrzymać płacz. Ale nie udało jej się.


             Na początku wydawało jej się, że to nic poważnego. Myślała, że to, co mówi Justin, to zwykłe brednie. Powtarzał, że jest ona tylko jego. Że na zawsze będą razem. Nie przejmowała się tym. Schlebiało jej to. Karmił ją kłamstwami, w które ona wierzyła jak małe dziecko.
            W krótkim czasie się to zmieniło. Zrozumiała że weszła w głębokie bagno, że ma kłopoty. Jednak zorientowała się zbyt późno i nie było odwrotu. Więc zaczęła walczyć, jednak bez skutku. On żądał, aby go kochała, on go nienawidziła.
            Brzydziła się nim. Brzydziła się sobą, że była taka naiwna. Że jeden moment nieuwagi zmienił jej życie o sto osiemdziesiąt stopni.
            Ludzki paradoks polega na tym, że mimo tego, że mamy złe przeczucia, brniemy w to dalej, bo ktoś składa nam piękne obietnice, za którymi ślepo podążamy. Zwabiają nas w pułapkę. Czekają, jak drapieżnik na swoją ofiarę. Później nie ma nic. Jesteśmy uwięzieni, skazani na łaskę lub niełaskę swojego oprawcy.
            Amy podniosła ociężałe powieki, jednak nie ruszyła się o milimetr. Starała się nie oddychać, bo wiedziała, że najmniejszym szmerem zwróci na siebie uwagę. Zacisnęła usta, czując jak twardy materac wbija jej się w brzuch. Leżała w niebywale niewygodnej pozycji i wiedziała, że nie wytrzyma tak długo. W końcu się poddała i spróbowała jak najciszej przewrócić się na plecy. Justin jednak to zauważył.
            - Obudziła się moja piękna – powiedział z uśmiechem i pogładził ją po policzku. Ciemnowłosa skrzywiła się i cofnęła głowę, poza zasięg jego dłoni. On jednak złapał ją za włosy i zmrużył groźnie oczy. Po chwili gniew z oczu chłopaka zniknął i Justin zwolnił uścisk.
            - Mam coś dla ciebie – powiedział i wyciągnął z kieszeni torebeczkę z białym proszkiem.  Na widok kolejnej porcji kokainy, źrenice dziewczyny otworzyły się szerzej i szybko usiadła na łóżku.
            - Proszę – powiedziała zachrypniętym głosem, wyciągając rękę. Uniósł wysoko brwi i zabrał woreczek poza jej zasięg. Uśmiechnął się chytrze.
            - Musisz sobie zasłużyć. Dostaniesz troszkę, reszta później. Jeśli zasłużysz, pamiętaj – powiedział, a następnie na lusterko leżące obok, wysypał narkotyk, kawałkiem plastiku ułożył w podłużną kupkę i podał Amy rulonik, przez który dziewczyna szybko wciągnęła kokainę. Uśmiechnęła się delikatnie i przekrzywiła głowę na bok.
            - A teraz… Czy możemy przejść do mojej ulubionej części, kochanie? – szepnął, chwytając ją za biodra i kładąc ją na plecach. Nachylił się nad jej żuchwą i zaczął składać powolne pocałunki, na które dziewczyna odpowiedziała jękiem.
            Nachylał się nad nią, ściągając z niej ubrania i całując coraz mocniej. Amy przesunęła palcami po jego klatce piersiowej i łącząc ich usta w namiętnym pocałunku, zaczęła gorączkowo ściągać z niego koszulkę.
            Amy była słaba i rozluźniona. Justin wiedział co robił. Wiedział, że dawka kokainy sprawi, że ona zrobi wszystko. Nie przeszkadzało mu to, że robi to z przymusu.
            - Bardzo cię kocham, Amy – wysapał, gładząc ją po piersiach jedną ręką, a drugą ściągając bieliznę. – Powiedz mi, że mnie kochasz – szepnął, przygryzając jej wargę. Amy milczała, pozwalając, aby rozebrał ją do naga. – Powiedz to! – warknął. Ciemnowłosa spojrzała na niego zamglonym wzrokiem, rozchyliła spierzchnięte usta, jednak wciąż milczała.
            Justin westchnął sfrustrowany i zacisnął dłonie w pięści.
            - Amy, dlaczego nie możesz docenić tego jak delikatny jestem w stosunku do ciebie. Masz wszystko co chcesz. Dlaczego tak mi się odwdzięczasz? Powinnaś być mi wdzięczna! – krzyknął. Znów odpowiedziała mu cisza. – Odpowiedz mi, suko! – wrzasnął i zamachnął się, uderzając ją w policzek.
            Amy jęknęła, a do jej oczu napłynęły łzy. Pokręciła głową i spojrzała mu prosto w oczy.
            - Tak bardzo cię nienawidzę. Zgnij w piekle, skurwysynie – warknęła. Wściekłość, która w niej buzowała, dodała jej odwagi. Zanim Justin zdążył ponownie ją uderzyć, Amy zrobiła jedyne, co przyszło jej do głowy. Opluła go. Zastygł w bezruchu, a po chwili boleśnie zrzucił ją na podłogę z łóżka.
            - Ty suko! Pożałujesz tego! – wrzasnął i skierował na nią morderczy wzrok. W jego oczach błyszczała furia. Ale Amy już się nie bała. Było jej obojętne co z nią zrobi. To dopiero początek koszmaru.

             Kilka dni później, wyszła z hotelu, gdzie odbywało się roztrzygnięcie drugiego etapu konkursu. Na jej twarzy malował się szeroki, promienny uśmiech i Zayn, który stał oparty o motor i przez ostatnią godzinę jeździł po mieście, czekając aż dziewczyna powróci z dobrymi wieściami, wiedział, co zaraz powie.
            - Przeszłam do trzeciego etapu! – krzyknęła Amy, biegnąc w jego stronę. Wpadła w jego ramiona, zawieszając ręce na szyi mulata. Zayn uśmiechnął się szeroko i pocałował ją w usta.
            - Wiedziałem, że ci się uda. Jesteś tak blisko wygranej!
            - Wiem, wciąż nie mogę w to uwierzyć, że doszłam do ostatniego etapu. Wciąż się trzęsę – powiedziała rozemocjonowanym głosem, pokazując chłopakowi roztrzęsione dłonie. Amy zaśmiała się, zakładając kosmyk włosów za ucho.
            - Zmieciesz konkurencję w ostatnim etapie. Rządzisz Amy, wiesz? – spytał, z błyskiem w oku. Podał jej kask, nie przestając się uśmiechać.  Chwycił ją za biodra i przyciągnął blisko siebie. Pogładził brunetkę po policzku, który pod wpływem jego miękkiego dotyku pokrył się delikatnym rumieńcem.
            - Tak myślisz? Dziękuję – szepnęła dziewczyna, wpatrując się w jego ciemne oczy. Zayn nachylił się bliżej i pocałował ją w usta. Amy wplotła dłoń w jego włosy, rozwalając idealnie ułożoną fryzurę. Nie przejmowała się tym jednak, bo wiedziała, że nie będzie zły.
            - Doprowadzasz mnie do szaleństwa – powiedział niskim włosem, kiedy odsunęli się delikatnie od siebie. Amy ponownie się zarumieniła i schyliła głowę na dół, chcąc ukryć to przed Malikiem. Zayn chwycił ją za rękę, zmusił ją, aby spojrzała mu w oczy i szybko cmoknął Amy w usta. Dziewczyna zachichotała i włożyła kask na głowę.

  ***
            Dzień później, w godzinach porannych, Amy jechała z Zaynem do miasta, aby przekąsić coś na śniadanie. Zaparkowali przy jednej z głównych ulic i ruszyli w poszukiwaniu jakiegoś przytulnego miejsca.  Niespodziewanie, napadł ich tłum dziennikarzy. Amy otworzyła szeroko usta i spojrzała ze strachem w oczach na zdezorientowanego i zdenerwowanego Zayna. Zewsząd sypały się pytania dziennikarzy:
            - Jak długo jesteście razem?
- Czy to coś poważnego?
- Zayn, a co z Perrie Edwards?
- Kim jest twoja ukochana?
Zayn zacisnął usta, przyciągnął do siebie Amy i objął ją ramieniem. Nic nie mówił, zamiast tego zaczął przeciskać się przez nieustępliwy tłum.
- Przepraszam! - powiedział dość głośno, licząc na to, że ludzie rozstąpią mu drogę. To jednak nic nie dało. Zdenerwowany Zayn, przepchnął się między dziennikarzami i zwrócił się do Amy:
- Biegnij! – Chwycił ją za rękę i rozpoczęli szaleńczą ucieczkę, która zakończyła się po pięciu minutach. Rozejrzeli się w koło i zwrócili uwagę, że dość mocno oddalili się od miejsca, gdzie zostawili motor. Zayn westchnął ciężko i oparł się o mur budynku. Potarł dłonią twarz.
- Przepraszam, Amy – powiedział, kręcąc głową. Co chwila zaciskał i rozluźniał uścisk pięści. – To nie powinno się zdarzyć. Powinienem być ostrożniejszy.
- To nie twoja wina, Zayn – powiedziała uspokajająco Amy, chwytając go za dłoń. Zayn westchnął głęboko i sięgnął do kieszeni kurtki. Wyciągnął dwie pary okularów przeciwsłonecznych.
- Załóż je – polecił.
- O mój Boże! – zaśmiała się, nakładając je. – Czuje się jak jakaś gwiazda.
- Teraz praktycznie nią jesteś – mruknął Zayn, obejmując dziewczynę ramieniem.
Idąc przez miasto, Amy w każdym kiosku, czy sklepiku z prasą, widziała liczne nagłówki gazet: Zayn Malik i jego nowa dziewczyna!, Zayn Malik pozbierał się po Perrie Edwards!, Gwiazdor One Direction i tajemnicza piękność!
Zayn widząc to wszystko, czuł złość, ale najlepsze co mógł w tym momencie zrobić, to posłać Amy przepraszające spojrzenie, na które dziewczyna odpowiedziała wzmocnieniem uścisku dłoni, sygnalizując tym samym, że wszystko jest w porządku.       

            

22 komentarze:

  1. Wspaniały rozdział czekam na nexta :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. całkiem, całkiem... jestem ciekawa co będzie dalej. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty blog, nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy chciałabyś zebym zrecenzjowała twojego bloga :
    http://w-ogniu-recenzji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz pełne prawo być zadowolona z tego rozdziału, bo jest naprawdę dobry. Dużo, dużo informacji, ale to nie źle. Najbardziej oczywiście zainteresował mnie powrót Justina. Czy to możliwe, żeby ta dwójka znowu się spotkała? Wspomnienie Amy było straszne i jedyne, co teraz czuję, to obrzydzenie do chłopaka z blizną. Jak można tak traktować drugiego człowieka? Niczym śmiecia, najgorszą zabawkę. Żałuję, że dziewczyna się w to wplątała. Nikt nie zasługuje na coś takiego, a szczególnie tak wrażliwa osoba.
    Związek Amy i Zayna sprawia, że moje usta układają się w delikatnym uśmiechu. Ten chłopak potrafi być naprawdę czarujący. Ile ja bym dała, aby taki Malik czekał na mnie przy motorze. Albo żeby zabrał mnie gdzieś na śniadanie...
    Tak swoją drogą, papparazi są okropni. Tak nienawidzę takich ludzi, że aż mnie skręca. Zawsze wtykają nos w nie swoje sprawy i robią dramy z niczego. Rozumiem, że Zayn to osoba publiczna i nie da się uniknąć pisania o tym w gazetach i tym podobnych rzeczy. Ale najbardziej denerwuje mnie to, że naskakują na człowieka niczym jakieś hieny i szukają sensacji. A później wymyślają niestworzone rzeczy, które tylko mogą ranić. Nie dziwię się więc Zaynowi, że tak się zdenerwował. Ale Amy zachowała się przyzwoicie. Rozumie, że to nie wina chłopaka i że tak już po prostu jest. Cieszy mnie to.
    No cóż, czekam na następny. Chcę wiedzieć, jak rozwiąże się sprawa z okropnym Justinem.

    Tymczasem zapraszam na nowy, drugi rozdział u mnie na blogu. http://all--coming-back.blogspot.com/
    Buziaki. x

    OdpowiedzUsuń
  6. To opowiadanie jest świetne, miło się je czyta no i już nie mogę doczekać się następnego rozdziału. ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Ps. Ona musi być z Niallem.
    Boli mnie jak Horan cierpi :(((((((((

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale dlaczego Emy nie może być z Niallem? !!! Ja (nie tylko ja) chce żeby była z Niallem. Proszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział :D wybacz że ten komentarz nie jest jakiś... Taki... Nie wiem jak to nazwać, ale jet druga w nocy, a nagle mi się przypomniało o Twoim opowiadaniu i przeczytałam te dwa rozdziały ;) i jestem strasznie ciekawa co się wydarzyło z Justinem... Czekam na kolejny ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ♥ next next next ! :D

    zapraszam do mnie :)
    http://onedirection-nobody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne! Super piszesz ;D Ale wolałabym, aby Amy była z Niallem. Jeszcze raz- super rozdział! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ozeszjacieźpierdzielesz *_* zakochalam się w tym blogi. Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No to pewnie przeszłość ją dopadnie. Mam dziwne przeczucie, że niedługo natknie się gdzieś na tego chłopaka. Niech lepiej uważa na siebie, bo on naprawdę wydaje się być psychiczny. Tak wywnioskowałam z jej wspomnienia. Normalny na pewno nie jest. Oj biedni, dziennikarze ich dopadli, haha. Teraz pewnie ich związek wyjdzie na jaw. Może to dobrze, a może nie... Świetnie, że przeszła do kolejnego etapu. Daleko dotarła i mam nadzieję, że wygra.

    OdpowiedzUsuń
  14. Boskieeee, nie mogłam sie doczekać następnego rozdziału. Szczerze nie chcę, żeby była z Zayn'em a opis wyścigów przywiódł mi na myśl "Trzy Metry nad Niebem". Wolałabym, żeby była z Niall'em, ale z racji tego, że wszyscy dowiedzą się o Amy i Zaynie wyglądałoby to bardzo niestosownie. Zachowałaby się jak pusta dziewczyna, którą nie jest. Pisz dalej, kotku ;** // Kinia ; ]

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominuję cię do Liebster Award :D Więcej na : http://evil-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam serdecznie na Zło Konieczne!
    Jest to stary-nowy serwis poświęcony reklamowaniu blogów. Dawniej swoje triumfy święcił na Onecie, a teraz przyszedł czas na Blogspot. Zachęcam do zajrzenia, rozejrzenia i pozostawienia swojej reklamy. Zło, mimo że z tradycjami, tworzy się na nowo, a jak się rozwinie, to się okaże. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku :)
    Pozdrawiam!
    Ferhora
    zlo-konieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. mam takie pytanie czy to opiwdanie jest o Niallu czy o Zaynie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadanie jest o całym One Direction, jednak największą rolę odgrywają w nim Zayn i Niall, no i Amy oczywiście. x

      Usuń